Tags

To twój statek – to hasło stało się hasłem przewodnim pewnego należącego do marynarki wojennej okrętu bojowego. Kiedy nowy kapitan przejmował ster, statek był na samym dole w hierarchii NAVY, czyli był najgorszym statkiem w całej amerykańskiej armii (system oceny statku oparty był na tak prostym czynniku jak pomiar czasu w jakim statek znajdował się w stanie pełnej gotowości bojowej od chwili ogłoszenia alarmu). Kiedy kapitan przechodził na emeryturę, statek był na pierwszym miejscu. Co to wszystko ma wspólnego z zarządzaniem? Wszystko, bo kapitan nie dysponował kompletnie żadnymi środkami, ani finansowymi ani formalnymi, żeby być w stanie zmotywować załogę do lepszej pracy. Uczynił to tylko dzięki sprawnemu zarządzaniu ludźmi.

Najważniejszą zasadą było więc ‘to twój statek’ – kiedy członek załogi miał pytanie dotyczące tego, jaką decyzję podjąć w jakiejś sprawie, kapitan odpowiadał ‘to twój statek’ – zachowuj się tak jakby statek był twoją własnością i podejmij decyzję jaką wtedy byś podjął. To dawało ludziom ogromne poczucie samodzielności, wolności, a co za tym idzie również wyzwalało w nich odpowiedzialności o ogromne pokłady kreatywności. Tego często nie uczą szkolenia z zarządzania, bo skupiają się na najbardziej podstawowych elementach wyznaczania celów zgodnie z zasadami SMART, które większość kadry kierowniczej ma bardzo dobrze opanowane. Natomiast umiejętność organizowania ludzi w taki sposób, by dać im wiele wolności, a jednocześnie pokierować całością – to jest obszar gdzie większość polskich dyrektorów a nawet prezesów może jeszcze znacznie się poprawić.