Tags

Wiele osób mówi o asertywności, wiele osób uważa, że nie są wystarczająco asertywni (albo że inni nie są), ale słuchając tych wszystkich ludzi, można mieć wrażenie, że mówią oni czasem o zupełnie innych zjawiskach. Jedna osoba ma problem z odmawianiem, bo zawsze ulega. Ktoś inny też nie potrafi dobrze odmawiać, ale idzie to w zupełnie inną stronę – atakuje on osobę proszącą jakby samo wyrażenie prośby już było przewinieniem, albo zagrażało mu w jakiś sposób. Inne osoby zachowują się w sposób dojrzały w relacjach z prawie wszystkimi ludźmi.. no właśnie, poza jakąś konkretną grupą lub osobą. Czy jest to jeden i ten sam fenomen. Czy jednak można znaleźć tu powtarzający się wzór i mamy do czynienia z jednym zjawiskiem? Jak znaleźć wspólny element w tym wszystkim?

Według mnie taki jeden wspólny element istnieje. Sięga on naszej bardzo głębokiej zwierzęcej natury – ten element zawiera się w słowie ‘terytorium’. Osoby które mają problemy z asertywnością, maja w jakiś sposób zaburzone postrzeganie swojego terytorium, przez co pojawiają się różnego rodzaju problemy. I chociaż problemy te przybierają różne formy, to wynikają z tego samego źródła. Każdy kto w relacjach z innymi zachowuje się zbytnio ulegle lub zbytnio agresywnie, odczuwa w pewien sposób, że jego terytorium jest naruszane. Uległość jest reakcją (w istocie zwierzęcą) polegającą na zminimalizowaniu strat przez nie okazywanie sprzeciwu. Agresja jest reakcją (również zwierzęcą z istoty i pochodzenia) obronną.